13 lutego 2015
I nie chodzi mi o to, że praca mi dożarła tak bardzo. Nie, powód jest prozaiczny – jutro i pojutrze nie zadzwoni budzik! Bo Panna M jest małym, nienażartym stworem i dzisiejszej nocy, zaczynając od 23 domagała się bufetu regularnie co 40-45 minut. Naprawdę powrót do pracy na mnie świetnie zadziałał, bo nie padł ani jeden obelżywy wyraz w jej stronę, a nad chęcią wystawienia jej za okno przeważył fakt, że musiałabym zdemontować moskitierę, która stanowi zaporę przed pajonkami. Niby zima, ale komu by się chciało znów na wiosnę po parapetach skakać?
P.S. Czy Wy wiecie, że znów mnie wrzucono na główną i ani jednego hejtera? ANI JEDNEGO! A o jajecznicy w burdelu było!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz