piątek, 17 września 2010
Bestia w ludzkiej skórze?
17 września 2010
Tytuł brzmi trochę jak z „Faktu” albo „Super Ekspresu”? No ale nic innego mi nie pasuje.
Dziś w lesie znaleźliśmy psa. W trakcie spzątania śmieci. Nie całkiem zwykłego psa. Nieżywego w zasadzie. Wypadł z jednego z worków. Najpierw wypłynęła krew, potem wypadł pies, a nastepnie pojawił się fetor.
Taki mały piesek kudłaczek. Zadźgany nożem. Albo innym jakimś ostrym narzędziem. Przynajmniej kilkanaście razy dziabnięty.
I minęło od tego czasu kilka godzin, a ja jakas taka struta chodzę. I próbuję sobie wyobrazić co ten kudłaczek musiał zrobić, że potraktowano go w taki sposób. I próbuję sobie wyobrazić kim jest człowiek, który takie coś robi zwierzęciu. Takiemu kudłaczkowi. I po raz kolejny wobec tak bezmyślnego okrucieństwa moja wyobraźnia klęka.
Mam nadzieję, że nigdy nie spotkam na swojej drodze kogoś kto tak traktuje zwierzę.
I strasznie mi smutno. Z powodu kudłaczka. I chyba jakoś tak ogólnie. Nawet prawie ukończony remont jakoś nie cieszy.
Czuję się mniej więcej tak:
….
Książka, łóżko i kubek herbaty może pomogą….
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz