poniedziałek, 13 września 2010

Bo grunt to grunt!


13 września 2010
Nie umiem gruntować ścian. Nie umiem i już.
Dla mnie "dolej troszkę wody i będzie git" oznacza dolać tak trochę mniej niz pół litra. I nie jest git. Bo dla mojego Ojca troszkę to jest tak ze 3 litry. I wtedy to jest git. Oooo bardzo git. A ja się nie znam i nie umiem. I mam zakaz zabierania się w chałupie za cokolwiek, coby nie spierniczyć. Plus jest taki, że zrobi to za mnie ktoś inny. W sensie, że nie spierniczy ale wykona to co trzeba…
No i tak nam z Kotem ładnie zgruntowanie poszło, że dziś im tego białego mazidła brakło, bo że niby za dużo zużyliśmy i trzeba było skrobać.
Wniosek z tego jest taki, że ja to powinnam w zasadzie leżeć i pachnieć…. Chyba zacznę się do tego stosować.
A w ogóle to wróżka powinnam zostać, bo przepowiadałam Brutkowi krótkie życie u jego pana? Przepowiadałam. I dziś widziałam małego Brutka z łapką i kadłubkiem w bandażach :( Może by go jednak ukraść po raz drugi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz