.
26 września 2010
Rano pogoda zrobiła mnie w trąbę, żeby się dosadniej nie wyrazić, spuszczając na świat deszcz. Więc ruszyłam na dyżur z pewnością, że go odwołają. W międzyczasie wyszło słońce i dyżur do 18…. No szlag! Bez śniadania, bez smakołyków, bez słodyczy, bez herbatki pysznej w termosie…. A w pizzerii dziady słuchawki nie podnoszą…
I czekam aż aloes mi palca wygryzie…. Co za niedziela….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz