środa, 22 września 2010

fachowcy….


22 września 2010
Co jak co ale cierpliwa to ja nie jestem. Ja cierpliwa nawet nie bywam.
Staram się bywać miła, ale dziś zostałam z rana wyprowadzona z równowagi i naryczałam na fachowca. Na fachowca, który 4 tydzień naprawia nam instalację wodną. I dziś jak powiedział, że jak tak mi się śpieszy to mogę sobie kogoś innego znaleźć, po tym jak mi rozdłubał łazienkę i zabrał dupę w troki, to szlag mnie trafił i krew zalała, urosły mi ostre zęby i długie szpony. Noooo, proszę pana fachowca, tak się z Agnieszkami nie rozmawia….. Skończyło się na tym, że pan fachowiec rzucił słuchawką…. I pewnie buc nie przyjedzie. Ale jutro się zastanowię co z tym dalej robić.
Ja już mam powyżej uszu remontu i tego, że ciągle czekam na to, żeby móc się w swoim własnym domu zwyczajnie wysikać albo nalać do czajnika ZIMNEJ wody. Zimnej, bo o ile wcześniej nie było żadnej, potem zimna, potem przez moment zimna i ciepła, tak teraz jest ciepła, a nie ma zimnej…. Paranoja jakaś!
Ale za to pokój będę mieć tak żółty, że ho ho…. Jeszcze nie wiem czy to dobrze. Pomyślę o tym, jak będę mieć wodę….

Chcę już w góry :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz