poniedziałek, 28 marca 2011

.

28 marca 2011
Kolega zaproponował mi, że kiedyś zabierze mnie ze sobą do jaskiń. Chodzą po jaskiniach, stwierdził, że takiej powsinodze jak mnie to na pewno się spodoba i se dam radę jak nic.
Najpierw zbladłam, no bo jak to tak jak dżdżownica pod ziemię włazić, w jakieś ciemne, wilgotne dziury? Potem mi się przez moment (ku własnemu przerażeniu) spodobało i pomyślałam, że w sumie czemu by nie, nigdy nie próbowałam a tu mam okazję pod fachowym okiem spróbować…. Ale…. Ale dzisiaj przypomniało mi się, że w jaskini mogą być PAJĄKI!
Dziś nieufnie podpytałam o pająki w jaskiniach… Są i owszem. Może sieci nie plotą, ale sobie siedzą w dziurkach i szczelinkach i czekają a to na żuczka, a to na ślimaczka, a to na Agulca…. "a duże te pająki?" – drążyłam niewinnie temat. No takie sobie, największy jakiego widzieli to był tak wielkości wiśni….. Noooo, proooooszeeeeę Państwa, to jaskiniom podziękujemy pięknie! Już to widzę jak w jakiejś czarnej dziurze, zaczepiona na linie w świetle latarki widzę pająka wielkości wiśni, który idzie ku mnie albo co gorsza po mnie…. By się działo, chłopaki by mnie zatłukli na miejscu za odstawienie spektakularnej akcji pełnej wrzasku i szamotania się….
Na szczęście jak się zrobi ciepło to się wspinają! O! I tym mogą mnie skusić! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz