czwartek, 31 maja 2012

o zmęczeniu szczęśliwym


31 maja 2012
Jestem nieprzytomna ze zmęczenia. Siedzę i cichutko modlę się o to, żeby nic się nie paliło, nikt nic ode mnie nie chciał i w ogóle żeby świat zajął się swoimi sprawami.
Ale jestem przy tym nieprzytomnym zmęczeniu cholernie zadowolona. Zrobiłam coś co było dobre. Poświęciłam temu sporo energii, mnóstwo czasu i sporą dawkę stresu, że może się nie udać, ale chyba było warto. Wszystko sie udało tak jak chciałam, nawet pogoda dopisała. Dobrze było mieć koło siebie ludzi, którzy po wszystkim powiedzieli "Dobra robota Aga, było super".
I podejrzewam, że jedyne na co będę miała siłę jak o 21 znajdę się w domu to zaplątanie nóg z nogami P. na kanapie… Ale nic to, było warto. Dobrze, że są jeszcze takie dni, kiedy widać sens mojej pracy… Bo ostatnio jakoś często w ten sens wątpię i zadaję sobie pytanie "co ja tu do cholery robię?!?!?". Ale dziś jest dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz