czwartek, 17 maja 2012

Wyjątkowo zimny maj…


17 maja 2012
… zimny kraj, zimny maj…
Niby słońce, niby maj, a jak wiatr mi zajrzał pod spódnicę to poczułam jak mi się jeżą delikatne włoski na pośladkach… Bo ja dziś, taka zjeżona (nie tylko na pośladkach) brałam przez przypadek (a raczej przez to, że dysponowałam samochodem) udział w obchodach Dnia Strażaka… Udział polegał na staniu w przeciągu i marznięciu. Ja stałam, w mundurze, a jakże by inaczej i marzłam. Czułam zimne podmuchy wszędzie i bardzo żałowałam, że się w lesie przebrałam z ciuchów wygodnych i zielonych w ten niewygodny i zimny mundur. A jeden pan starosta użył w swoim patetycznym przemówieniu ponad 17 razy słowo "profesjonalizm" w rozmaitych odmianach, odnoszących się do dzielnych strażaków. Naliczyliśmy tylko 17, było ich na pewno więcej, bo nas zainteresowała częstotliwość padania tego słowa i stąd pomysł z liczeniem.
Pomidorki nadal uprawiają partyzantkę chlewikową, dziś z ukrycia wyniesione zostały dalie, lobelia i surfinie i pewnie dziś przyjdzie wielki mróz i je zniszczy…. Za to w chlewiku pachnie pomidorkowo…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz