10 grudnia 2011
Wczorajsza wizyta u chirurga zakończyła się uzyskaniem skierowania na biopsję. Nic nowego. Lepsze to niż poharatanie mi biustu i pozostawienie na nim blizn. W swojej naiwności pomyślałam, że być może uda mi się to załatwić nawet tego samego dnia, panie w rejestracji powiedziały mi, żebym spróbowała w przychodni przyszpitalnej. Wsiadłam w hjundka i po chwili byliśmy pod szpitalem. Swoją drogą remontowali drogę do szpitala, dalej w sumie remontują i zrobili ją tak wąską, że dwa duże samochody będą miały problem żeby się minąć. A rondo jest chyba przeznaczone dla smartów. No ale wchodzę do tego szpitala, lekko zagubiona, poczekalnia pełna ludzi, jak to w poradniach bywa, podchodzę do rejestracji i pytam panią czy jest możliwośc wykonania u nich biopsji piersi. Pani popatrzyła na mnie i mówi, że ona to nie wie. Ale w ogóle czemu chcę to zrobić. No to tłumaczę, że chirurg, że skierowanie, że w tamtej przychodni nie mają wolnego terminu, że skierowali mnie do poradni przyszpitalnej. Pani łypie na mnie podejrzliwie i zauważa przechodzącą korytarzem pielęgniarkę. Wychyla się przez okienko i krzyczy na cały korytarz: "Irenka, czy pani może u nas wykonać biopsję guza piersi?!?!?!"… Oczy oczekujących w poczekalni osób skupiają się na mojej osobie i czekają co też wywrzeszczana Irenka odwrzeszczy. Irenka jednak postanawia nie wrzeszczeć i podchodzi, rzuca okiem na skierowania, fuka "przecież to od tych z Alei" i mówi, że niestety nie, bo żebym mogła to musiałabym mieć skierowanie na biopsję od tutejszej poradni chirurgicznej lub onkologicznej. A żeby dostać się do którejś z tych poradni to muszę mieć skierowanie od lekarza rodzinnego, bo skierowanie od "tych z Alei" się tu nie liczy. Kurczę, nie ma to jak być w obozie wroga… Najbliżej siedzący ludzie z zainteresowaniem przysłuchują się rozmowie i mam wrażenie, że oczami przewiercić chcą mi piersi, żeby dostrzec tego GUZA.
Skoro potrzebuję mnóstwa skierowań do kilku lekarzy, żeby móc mieć wbitą igłę i pobraną próbkę, do tego 50 km od domu, to grzecznie dziękuję paniom za informacje i odprowadzana wzrokiem całej poczekalni oddalam się wraz ze swoim GUZEM.
Oddalałam się z lekkim uśmiechem na ustach i lekkością na duszy, bo jakby to było gdybym przyszła np z hemoroidami, kiłą albo opryszczką na wardze. Dolnej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz