wtorek, 6 grudnia 2011

o uzależnieniach i ogólnym podenerwowaniu


6 grudnia 2011
Tydzień internetu w domu nie było, a mnie się już ręce trzęsą bo nie wiem co najpierw mam sprawdzić, skoro łotr wrócił… Bożesztymój, uzależniłam się od tego dziadostwa i tyle.
Jedno co do sprawdzenia odpada to prognoza pogody na weekend. Miały być Tatry, nie będzie Tatr. I tak to proszę Państwa jest, sobie zaplanuję, sobie wpiszę w kalendarz, się ucieszę, czołóweczkę nabędę, przy czym głosy rozsądku – mój i Dronki – stwierdzą, że dupy to nam moknąć mogą i owszem, ale może nie w grudniu, a poza tym pierdylion porzuconych spraw ważkich czkawką by nam się odbił w niedzielny wieczór. Więc skoro Tatry penisem nie są to jeszcze trochę postoją. A jeśli w ten weekend pogoda będzie tam jak brzytwa to…. to jej nie będę sprawdzać. Wystarczająco jestem wkurzona tym wszystkim co się ostatnio dzieje.
Napisałabym brzydziej, ale potem się okazuje, że na mój blog ludzie z sieci trafiają, szukając u wuja Gugla np "koński penis"… albo "facet z długim penisem"…. Więc jak jeszcze zacznę pisać brzydkie wyrazy to już wogóle agulec będzie się kojarzył z penisami i rzucaniem mięsem, niekoniecznie cielęcinką. Swoją drogą zafascynował mnie ten koński penis, bo chyba nigdy o takim nie pisałam…. No to jeśli to była pomyłka, to teraz już na pewno można mnie w sieci z końskim penisem skojarzyć.
Mamy dziś Mikołajki, tak? Poproszę rózgę, najlepiej na gołodupę, bo grzeczna byłam, może mi się odmieni, bo nudne to to się robi.
A poza tym to pleśń i zgnilizna, mam niegrzecznego psa, nieobecnego Kota, śliski chodniczek w ogródku i brak pomysłów na świąteczne prezenty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz