piątek, 30 grudnia 2011
o tym, że Javier Bardem niezły jest!
30 grudnia 2011
Tak mi jakoś dzień przecieka między palcami. Próbuję go jakoś łapać, ale się wyślizguje. Jak ślimak. Albo węgorz. Nie żebym kiedys trzymała w ręku węgorza ale tak by pewnie zrobił. Znaczy się wyślizgiwał.
Ja już pewnie wspominałam o tym, że pan reklamujący Gripexa Maxa, jest całkiem całkiem? No to po nim, a w zasadzie równolegle jest pan z Hortexu.
Za to wczoraj wieczorem przypomniało mi się, że już wiem czemu lubię wracać do filmu Vicky Cristina Barcelona. Nie dlatego, że lubię Allena, nie dlatego, że uwielbiam klimat rodem z Almodovara. Dla niego! Javier Bardem! On nie jest przystojny. On ma to COŚ. Dlatego wczorajszy wieczór spędziłam w doborowym towarzystwie, z nudzącym się Kocurem obok. Nie rozumiem go. Tzn, rozumiem że pan Berdem go nie pociąga, ale mógł sobie popatrzeć z ożywieniem na Penelope Cruz. Jak dla mnie ona też ma to COŚ. A on nic.
Ja nie wiem, może ja jestem uniwersalna i wyłapuję COSIE zarówno u facetów jak i u kobiet. No w każdym bądź razie fajny to był wieczór.
… jutro nie sprzątam, podobno sprzątanie w ostatni dzień roku powoduje wymiecenia szczęścia z domu. Bądźmy przesądni, w końcu wielcy ludzie żyli w brudzie, a u nas nie jest źle, bo sprzątałam wczoraj.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz