czwartek, 15 grudnia 2011

o roztargnieniu niejakim


15 grudnia 2011
Chyba muszę zwolnić.
Dziś po powrocie z pracy w jednym garnuszku miałam chrupki dla kota, a w drugim słonecznik dla ptaków i szłam nakarmić tym zwierzynkę. Doszłam do karmnika i zorientowałam się, że próbuję wsypać ptaszorom kocie chrupki. Wróciłam czem prędzej na ganek chałupki a tam na murku, nad miseczką pełną ziarna siedział Pan Kot z wymowną miną "i czego mnie tu babo nasypałaś"….
Dobrze, że do pierników nie wsypałam soli zamiast cukru….
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz