sobota, 24 grudnia 2011
Opowieść Wigilijna
24 grudnia 2011
Udało się ze wszystkim zdążyć.
Na dziś zostało tylko kilka drobnych rzeczy do zrobienia i mamy Święta :)
Właśnie sączę sobie poranną, wigilijną kawę, a tuż obok sosna czarna szturcha mnie igłami. Śliczna jest.
Wczoraj jak ją ubierałam to za oknem zaczął sypać śnieg.
Za to dziś za oknem panuje powszechna zgnilizna, śnieg prawie w całości stopniał, mży i jest parszywie.
W drodze do Rodziców będę sobie mogła pooglądać smutne Mikołaje z mokrymi, smętnymi worami.
Ale nic to, Święta mamy.
Nie pozostaje nic innego jak powiedzieć odwieczne Wesołych Świąt :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz