poniedziałek, 26 sierpnia 2013

HA!


26 sierpnia 2013
Przygoda z dentystą póki co zakończona! Dziś byłam najdzielniejsza i pojechałam tam bez P! I nie uciekłam, nie ugryzłam dentysty, choć burczał, że „szerzej tą buzię!”. Szerzej, szerzej… To nie moja wina, że mam niewielką paszczę, a na jej rubieżach okołoósemkowych to już w ogóle jest ciemno i ciasno…
I wiem, że to w ogóle bez sensu był ten bohaterski zryw, bo przecież i tak mi te zęby wypadną za niedługo. Wiem, wiem, ale przynajmniej wypadną mi naprawione, a P. powiedział, że zrobimy z ich naszyjnik. No i tak o.
A Mała Wiercipięta nie lubi najwyraźniej dentysty (no ciekawe po kim to ma????), bo jak mi zasunęła w coś mojego, wrażliwego, jak siedziałam z rozdziawioną paszczą, to poczynania pana dentysty odczułam jako pieszczotę… BożeszTymój, po kim to takie ruchliwe????? No bo chyba nie po mnie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz