piątek, 2 sierpnia 2013
Miało być tak pięknie…
2 sierpnia 2013
… wyszło jak zawsze.
Drugi trymestr to miał być wulkan energii, wulkan seksu, generalnie szaleństwo, lśniące włosy, świetlista cera i możliwość zdobycia czego się tylko zapragnie. No i niby jest. Włosy i cera ok, chęci do zdobywania wszystkiego obecne, ale skutecznie do tego wszystkiego zniechęca mnie zapalenie pęcherza i – określiłabym to bardziej kolokwialnie, ale jakoś postaram się nie być wulgarna – infekcja intymna. Niby pryszcz, mój organizm znany jest z tego, że ciągle sobie coś tam psuje w podwoziu, rąk nigdy nad tym szczególnie nie załamywałam, bo leczyło się to szybko. A teraz dupa. Lokator mojego brzucha wymaga tego, żebym ja się nie szprycowała lekami i okazuje się, że infekcja robi się przykra i uciążliwa, a pęcherz nie chce się wyleczyć, bo nie bardzo ma czym… Dzięki temu dziś w Szczecinie cumują już pierwsze żaglowce, a na plaży w Świnoujściu króluje piękna pogoda, a ja jestem tu…
Szkoda. Szkoda mi tym bardziej, że to byłyby moje takie ostatnie wakacje. Wiem, że będą kolejne, następne, ale na pewno już inne, bo nie „samotne”. Niekoniecznie gorsze, być może lepsze, być może najcudowniejsze na świecie, ale inne.
Tyle tylko, że w najbliższych dniach mamy zaplanowanych sporo wycieczek – Jura, odwiedzenie moich starych śmieci, Cieszyn, Wrocław. A razem z tym wszystkim spotkania z cudnymi, dawno nie widzianymi ludźmi. Ta perspektywa wynagradza mi te przepadłe wakacje, choć gdzieś tam w środku tkwi okruch żalu…
Za to dziś odwiedziłam Pana Dentystę – tego z którym powinnam wziąć ślub – i okazało się, że nie jest tak źle jak niektórzy mi to wróżyli, bo mam tylko dwa niewielkie ubytki.
Tak, wiem, wszystko dopiero przede mną, niech ja się nie cieszę zbytnio, ale uprzejmie Cię proszę świecie – zamilknij z tymi swoimi „dobrymi radami dobrych cioć” i roztaczaniem wizji patologii ciąży wszelakich. I nie odzywaj się przez najbliższy rok.
A zaraz zapiekany karpik z ziemniaczkami i cebulką!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz