czwartek, 20 października 2011

o żegludze


20 października 2011
Śniło mi się, że zdałam bardzo trudny egzamin na kapitana żeglugi dalekomorskiej. Egzamin był trudny, egzamin był teoretyczny, egzamin był praktyczny, a ja to wszystko zdałam. I w tym śnie okazało się, że ja świetnie znam teorię, że umiem wiązać węzełki i że umiem bardzo dobrze nawigować….
No i w zasadzie gdyby nie to, że nie lubię wody, że boję się bujania na jakimkolwiek statku, że do nawigacji to ja może niekoniecznie, bo studiowanie mapy tak mnie wciąga i bawi, że zamiast śledzić drogę do Suwałk ja wzrokiem przemierzam Kotlinę Kłodzką…. A na pytanie "to w którą stronę teraz" wpadam w popłoch, a kierowca w szał…. Więc pewnie od razu wpakowałabym wielki statek na mieliznę,  spróbowała staranować górę lodową albo kłóciła się z latarnią morską, że wcale ale to wcale sie nie roztrzaskamy, bo my wcale ale to wcale na nich nie płyniemy……
No…. Pomijając to wszystko co powyżej to ja myślę, że byłabym rasowym wilkiem morskim i genialnym dowódcą jednostek pływających….
Przytomnie we śnie mi się przypomniało, że boję się wody i zrezygnowałam z objęcia kapitanatu….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz