12 stycznia 2014
Dokładnie miesiąc temu na świat wyjrzała Mała. Calutki miesiąc, a ja mam wrażenie, że jest od zawsze.
To był dobry miesiąc. Nie wiem czy to zasługa mojego nastawienia się jak na wojnę czy trafił nam się niezły egzemplarz, ale nic mnie nie rozczarowało, nie wprawiło w przerażenie, nie chciałam oddać Dziecia Cyganom ani sama wyskoczyć przez okno.
Za to każdego dnia uczę się rozumieć Jej potrzeby, odróżniać płacz, rozpoznawać kiedy boli brzuszek a kiedy trzeba jeść albo przewinąć.
Każdego dnia zakochuję się w niej coraz bardziej, nie mogąc uwierzyć jak szybko rośnie, jak się zmienia.
A dziś oprócz miesiąca „świętujemy” noc przespaną w łóżeczku – od 20 do 7!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz