24 stycznia 2014
Chyba zaczął się proces wyżerania mi mózgu przez hormony i zastąpienia go papką z kaszki manny, bo albowiem gdyż. Mała jest posiadaczką pieluch tetrowych, sztuk dwie, we wzorek z wesołym pieskiem z kostką. No i Mała sobie je, pieluszkę ma poobtykaną w miejscach strategicznych wokół ryjka, na wypadek ewentualnych awarii i przecieków, a ja dość bezmyślnie ale z lekką nutą sympatii wgapiam się w ten ssący ryjek i co ja pacze? Ano widzę, że trawka przy piesku jest niebieska! I tak sobie myślę, że to jakiś idiota wymyślił, niebieska trawka! A potem trzeba będzie dziecku tłumaczyć, czemu trawa ma kolor zielony ewentualnie suchy… Mała je, ja rozmyślam nad głupotą niebieskiej trawy i dopiero o dłuuuuugiej chwili zauważam, że piesek jest równie wesoły co… zielony!
I tak o drodzy Państwo, podobno mamy piątek, dzień dobry :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz