28 stycznia 2014
Zarys sytuacji: próbuję sobie zrobić herbatę i posmarować chałkę masłem, Panna M. została odłożona do wózka i na przemian uśmiecha się do zawieszonych zwierzątek albo marudzi.
Ja, pochylając się nad brzdącem: czy ja mogę sobie zrobić śniadanie?
Panna M.: ostentacyjnie wypluwa smoczek i robi z ryjka klasyczną podkówkę
Ja: no dobrze, mogę nie jeść, ale wtedy musisz liczyć się z tym, że umrę i będziesz półsierotą
Panna M.: promienny uśmiech i radosne wierzganie nóżkami…
Kurtyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz