sobota, 26 listopada 2011
człowiek – demolka
26 listopada 2011
Mam poważne podejrzenia co do tego, że nie jestem normalna.
Zamiast zająć się w sobotnie, wczesne popołudnie jakimiś rzeczami, które przystoją damom… no na przykład zrobić sobie filiżankę kawy, na małym spodeczku ułożyć kilka francuskich trufli i pomalować sobie paznokcie, ewentualnie do tej kawy z truflami zasiąść z książką – aktualnie nadal "Łuny w Bieszczadach", "11 pazurów" i iecierpliwie oczekująca "Szachownica flamandzka" Arturo Perez – Reverte, ewentualnie zacząć piec świąteczne pierniczki…. no w każdym bądź razie robić coś zgoła odmiennego do tego co robiłam,
ja w szałowym stroju, w którym głównym elementem były gumofilce i różówa bluza, ale za to z pomalowanymi rzęsami, uzbrojona w piłę, szpadel i łopatę rozwaliłam skrzynkę z winobluszczem, która trochę zawadzała pod garażem. Nie było lekko, oj nie.
Ale skrzynki nie ma, zakończy swój nędzny żywot w piecu sąsiada.
A ja może faktycznie napiję się kawy i pomaluję paznokcie….
P.S. W łazience mieszka jeden pająk trzęś! Po szybie łazi osa. A do karmnika zaczęły przylatywać sikory – dziś były bogatki i modraszki. I w krzaczkach znów ćwierkają wróble.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz