niedziela, 6 listopada 2011

o Hatifnatach i mądrych książkach


6 listopada 2011
"Byli silnie naelektryzowani, ale bezradnie ograniczeni. Nic nie czuli, nic nie myśleli – mogli tylko szukać" Dopiero kiedy zetknęli się z elektrycznością, zaczynali żyć ze wszystkich sił, pełni wielkich, gwałtownych uczuć.
To właśnie do tego tęsknili. Być może przyciągali do siebie burzę, kiedy było ich wielu…
"Tak to musi być – myślał Tatuś – Biedni Hatifnatowie! A ja siedziałem w swojej zatoce i myślałem, że są tacy nadzwyczajni i wolni, tylko dlatego, że nic nie mówili i tylko wciąż jechali dalej. A oni nie mieli nic do pwoiedzenia i nie mieli dokąd jechać…"(…)
"Żeby nigdy nie móc się cieszyć lub rozczarować! – myślał Tatuś, podczas gdy łódź pędziła wśród nawałnicy. – Nigdy nikogo nie kochać, nie móc się rozgniewać na tego kogoś, a potem mu przebaczyć. Nie móc spać ani marznąć, nigdy się nie mylić, nie mieć bólów brzucha i potem wyzdrowieć, nie obchodzić urodzin, nie pić piwa i nigdy nie mieć nieczystego sumienia… To wszystko jest straszne!""
 (Opowiadania z Doliny Muminków. Tove Jansson. Nasza Księgarnia, Warszawa 1975)
Uwielbiam te książeczki. Między innymi za to, że są tam maleńkie nieśmiałe stworzonka, którym sierść drży ze wzruszenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz