sobota, 19 listopada 2011

o tym, że pozytywy pilnie poszukiwane


19 listopada 2011
Zima idzie, tak? Najbliższe pół roku stracone, tak?
I nie pomaga, jak tłumaczę sobie, że:
- w listopadzie mam urodziny, będą prezenty
- w grudniu będzie się piekło pierniczki, lepiło uszka, będą święta, będą prezenty
- w styczniu ….. yyyyy, w styczniu dnia przybywa….
- w lutym to nie wiem, może zacznę obchodzić obchodzone do tej pory łukiem walentynki albo coś sobie wymyślę
- wracając do stycznia, mam wg niektórych imieniny, więc będą prezenty
- w marcu to chyba nic nie ma….. Dzień Kobiet! bez sensu ale coś jest i może będą prezenty
- w kwietniu będą święta, będzie najpyszniejszy sos z jaj i musztardy i babka gotowana, imieniny wg tych innych i prezenty
- a w maju to tylko pizgnie śniegiem, zmrozi bezbronne pączuszki roslinkom i TADAM będziemy mieli lato (bo wiosna to ostatnio jakaś taka mało wiosenna)

Do tego czasu będę grubą alkoholiczką, bo zagryzam smutki czekoladą i popijam nalewką z mirabelek albo adwokatem….
Popatrzę sobie na tego mopsa, on mnie uspokaja…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz