piątek, 18 listopada 2011
o jesieni jako takiej
18 listopada 2011
To już, tak? Od teraz przez najbliższe pół roku będzie zimno, będzie ciemno, będzie ponuro i generalnie do rzyci? Będzie nawalać śniegiem, będzie ślisko, będzie chlapciato…. Jeeeej, już grzbiet mi cierpnie na myśl o tym co mnie czeka.
Już mam naszykowane fafnaście par rękawiczek, pierdyliard szalików i planuję zakup kolejnych polarów, których wcale nie potrzebuję, bo mam nimi zawalone pół szafy, ale cieplej mi na myśl o polarach.
Żeby trochę rozgrzać atmosferę zrobię dziś pikantny, węgierski gulasz na obiad. Powoli zamieniam się w kurę domową, która popołudnia spędza w kuchni i gotuje Kocurowi obiady. Trudno świetnie będę zmarzniętą kurą domową bez dostępu do samochodu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz