28 lipca 2014
Mikser działa. Ojciec wziął, włączył go do gniazdka i uruchomił. Warczy tak jak zawsze. Spojrzał na mnie z pobłażaniem i powiedział, że mam nie wymyślać. Kiedy P., Panna M i Pies świadkami, że coś trzasnęło dwa razy i się dymiło i śmierdziało… No nic, Ojciec mi nie wierzy, ale ważne, że mikserek mój zieloniutki działa.
Panna M śpi cudnie – tfu, tfu na psa urok! Za to pies dziś oprócz śliwek zjadł surowe ogórki, pomidora, grillowane cukinię, paprykę i cebulę i zastanawiam się czy w nocy nie będzie potrzebował pilnie wyjść… A poza tym to powiem Wam, że szaszłyki z kurczaka zawiniętego w boczek są wyśmienite! Mniam, mniam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz