26 lipca 2014
Wczoraj tuz po jedzeniu Panna M padła i bardzo ładnie spała, w porównaniu z poprzednim wieczorem. O 23 się przebudziła, zjadła mleka i zasnęła. Po 5 minutach się obudziła i przystąpiła do ognistego i radosnego przemówienia, przerywanego radosnym wierzganiem i gromkim tłuczeniem smoczkiem w szczebelki. Rozrabiała godzinę i zupełnie nie przeszkadzało jej to, że północ mija, światło zgaszone, a matka warczy w poduszkę.
Dzisiaj wykąpana zjadła mleko, i od razu zasnęła.
Z dzika fascynacją i odrobiną lęku obserwuję w którą stronę podryfuje dzisiejszy wieczór i dzisiejsza noc.
Pies nadal je śliwki, ale już nie obiera i nie wypluwa pestek. Również obserwuję.
Nuda, nic się nie dzieje, a mnie fascynują wieczorne zwyczaje mojego dziecka i kulinarne zwyczaje mojego psa. Tak, mam nudne życie. Tak, kocham je. Nad życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz